02. Panna Przewrażliwiona i Pan Nachalny.

I jest odcinek drugi! Dość szybko go napisałam i w sumie jestem z siebie dumna :)  Jednak trzeci odcinek z pewnością nie pojawi się tak prędko. Niestety…
Nie przedłużam już i zapraszam do czytania :)  Muszę jeszcze dodać, że jakiś dziwny mi wyszedł ten odcinek…

****


Arisu nadal była zdenerwowana, po całej tej sytuacji, która miała miejsce przed sklepem. Nienawidziła, gdy ktoś robił jej zdjęcia, a także nie przepadała za mężczyznami, którzy są strasznie pewni siebie i irytujący…
Szatynka kierując się do kasy, przechodziła właśnie obok jakiegoś stoiska, gdy zaczepiła ją rudowłosa hostessa, mówiąc:

- Zapraszam do degustacji kawy!
- Nie lubię kawy – odparła spokojnie Livesey.
- To ją kurwa polub – mruknęła pod nosem hostessa, która najwyraźniej też nie była w dobrym humorze.
- Coś ty powiedziała? – Arisu znów czuła, że zaraz się zdenerwuje.
- Nic! Może kawy? – uśmiechnęła się sztucznie rudowłosa.
- Nie lubię kawy!
- Dobrze, zrozumiałam!
- Mam taką nadzieję!

Rudowłosa chyba chciała jeszcze coś powiedzieć, ale obok pojawiła się jej przełożona, która dokładnie słyszała tą krótką wymianę zdań.

- Co się tutaj dzieje? – zapytała kobieta.
- Nic – odpowiedziała hostessa.
- Znów się z kimś kłócisz – westchnęła jej przełożona.
- Nie.
- Nieważne. Mam już dość twoich dzisiejszych humorków! Nie możesz się tak zwracać do klientów!
- To się więcej nie powtórzy.
- Z pewnością, bo już tutaj nie pracujesz. 
- Co?!
- Zwalniam Cię.
- Świetnie! Już nie można mieć gorszego dnia?!
- Nie można. Dowidzenia! – powiedziała przełożona i odeszła.
- Super! Po prostu super! – zironizowała hostessa i zdjęła swój fartuszek.
- Sorry – odparła Arisu.
- Nie, no spoko. To nie Twoja wina – zaśmiała się rudowłosa i ruszyła w swoim kierunku.

Arisu chciała podejść do kasy. Jednak, gdy tylko odwróciła wzrok w drugą stronę, to ujrzała tego samego chłopaka, który przed sklepem zrobił jej zdjęcie, a teraz stał i przyglądał się jej z głupim uśmieszkiem.

Ten koleś, zaczyna mnie już wkurzać!

>*<

Naoki robił właśnie zakupy, gdy usłyszał głos szatynki, która go kopnęła. Szatyn spojrzał w kierunku, z którego on dobiegał i zobaczył, że dziewczyna od zdjęcia, znów się z kimś kłóciła. Obejrzał całą tą scenkę, która bardzo go rozbawiła, po czym już miała zamiar wrócić do robienia zakupów, gdy po raz kolejny tego dnia napotkał wściekłe spojrzenie szatynki…

- Co znowu? – zapytał Naoki, kiedy panna Livesey do niego podeszła.
- No właśnie. Co cię tak rozbawiło? – spytała, starając się być spokojną.
- A nic, po prostu widzę, że lubisz się kłócić z obcymi ludźmi i doprowadzać do ich zwolnienia – zaśmiał się Kawahara.
- Nawet jeśli, to tobie nic do tego!
- Dobra, dobra, wyluzuj! – powiedział chłopak, a dziewczyna obdarzyła go tylko gniewnym spojrzeniem i odeszła.

Co za kobieta! Chyba naprawdę jest jakaś przewrażliwiona na swoim punkcie. Twarda sztuka, co jest na swój sposób urocze. I nie rozumiem, czemu nie uległa mojemu urokowi osobistemu? Hmm…

Jednak on postanowił jeszcze trochę jej podokuczać. Również podszedł do kasy, a potem wyszedł za nią ze sklepu.
 

>*<

Gdy panna Livesey wychodziła ze sklepu, to ujrzała rudowłosą hostessę, która siedziała na murku i od niechcenia bawiła się telefonem. Szatynka postanowiła do niej podejście.

- Jeszcze raz przepraszam – zagadała Arisu, a rudowłosa przeniosła swoje spojrzenie na jej twarz.
- Nie masz za co. To nie twoja wina. Zresztą ta baba się na mnie uwzięła – westchnęła dziewczyna.
- No tak, ale gdybym nie zaczęła kłótni, to…
- Daj już spokój! Nie ta praca, to następna. Po za tym w przeciwieństwie do mojej byłej przełożonej, ja wiem, że można mieć gorszy dzień.

Szatynka prawdopodobnie powiedziałby coś jeszcze, gdyby nie uprzedził jej pewien chłopak…

- Panna Przewrażliwiona nadal się kłóci – odparł złośliwie Kawahara.
- Pan Nachalny nie potrafi dać ludziom spokoju – odgryzła się Arisu.
- Hmm… Naoki? – wtrąciła rudowłosa.
- Widziałem, że skądś cię znam. Hoshi, tak? – powiedział szatyn.
- No, tak, tak. Normalnie czuję się zaszczycona, że największy podrywacz w okolicy mnie pamięta – zaśmiała się hostessa.
- W końcu byłaś moją najlepszą przyjaciółką.
- Taaa… A wiesz dlaczego?
- Nie…
- Bo byłam twoją jedyną przyjaciółką, a wiesz dlaczego?
- Nie, ale z pewnością zaraz mnie oświecisz – zaśmiała się Naoki.
- Bo jako jedyna w naszym rodzinny miasteczku na ciebie nie leciałam – odparła trochę złośliwie rudowłosa.
- Taa, jasne. Oboje wiemy, że się we mnie podkochiwałaś – odparł chłopak i puścił do niej oczko.
- Nadal masz za wysokie mniemanie o sobie – westchnęła Hoshi.
- Cóż… Nie będę wam przeszkadzać – wtrąciła Livesey i już miała zamiar odejść, gdy Maeda złapała ją za rękę.
- Czekaj! Nie zostawiaj mnie z tym dupkiem! – odparła rudowłosa.
- Cóż… Masz rację, to dupek, a ja nie mam ochoty na niego patrzeć. Zresztą spieszę się – powiedziała chłodno szatynka.
- Rozumiem. Jednak choć powiedz jak masz na imię, w końcu coś jesteś mi winna – uśmiechnęła się Maeda.
- Arisu – odparła i ruszyła w swoim kierunku.

Natomiast Naoki chciał jeszcze raz zrobić szatynce zdjęcie, ale niestety mu nie wyszło.

- Widzę, że teraz odstraszasz kobiety – zaśmiała się Hoshi.
- Daj spokój! Ta laska jest jakaś dziwna – odparł Kawahara.
- Moim zdaniem jest jak najbardziej normalna. Tak w ogóle to skąd ją znasz?
- Nie znam jej.
- Co?
- Po prostu jakieś dwie godziny temu zrobiłem jej zdjęcie, co powinno być dla niej komplementem. Niestety ona się strasznie oburzyła, pokłóciła się ze mną, kopnęła mnie w czułe miejsce i usunęła zdjęcie – wyjaśnił Naoki.
- I miała rację – zaśmiała się dziewczyna – Dobra. Ja też spadam.
- No chyba żartujesz! Musimy pójść gdzieś na kawę. W końcu nie widzieliśmy się już od jakichś czterech lat.
- Wybacz, ale naprawdę sądzę, że jesteś dupkiem, który myśli tylko o sobie. 
- Czemu?
- Nieważne. Cześć! – powiedziała rudowłosa, po czym minęła chłopaka i złapała taksówkę.

Natomiast Naoki stał chwilę w miejscu i zupełnie nie rozumiał zachowania swojej dawnej przyjaciółki.

Co jest z tymi kobietami?! Chyba nie jestem aż takim dupkiem?! Czasami jestem zbyt nachalny i w ogóle, ale żeby aż tak? Rozumiem, że ta szatynka mogła się oburzyć, ale nie mogłem sobie darować tych docinków, bo ona tak uroczo wygląda, gdy jest zdenerwowana. Ekhem… Mniejsza o nią. Jednak o co chodziło Hoshi? Muszę się tego dowiedzieć.

>*<

Arisu zdążyła tylko na chwile wpaść do domu i wypakować zakupy, po czym musiała pędzić do klubu. Takie życie zaczynało ją męczyć. Była w Tokio już, a może dopiero, od kilku miesięcy. Do południa pracuje w kawiarni, a po południu w klubie. Nie może znaleźć pracy, jako dziennikarka, a to zaczynało ją coraz bardziej irytować.
Teraz dziewczyna nie miała nawet chwili wytchnienia, bo w soboty w klubie zawsze były tłumu. Szatynka ciągle biegała do stolika do stolika, a grająca muzyka przyprawiała ją o ból głowy. Nie mogła dłużej tego wytrzymać i wyszła na chwile na zaplecze, żeby ochłonąć.

Jak nie znajdę jakieś normalnej pracy, to się zabiję! Dłużej tak nie dam rady. Tylko kawiarnia – klub – dom i tak w kółko. Jeszcze, żebym robiła, to co chcę, ale nie! Oczywiście, że nie! Los uwielbia robić mi na złość…

Z rozmyślań wyrwał ją, Toshi, który objął ją od tyłu i złożył pocałunek na jej szyi.

- Jeszcze tylko dwie godzinki i odwiozę Cię do domu – odparł Mimura i obrócił ją w swoją stronę.
- Nie chcę dzisiaj wracać do domu. Wolę pojechać do ciebie. W końcu jutro niedziela, więc mamy wolne – uśmiechnęła się delikatnie Arisu.
- Jak dla mnie, to jeszcze lepiej – mężczyzna, odwzajemnił jej gest.
- Cieszę się – odparła Livesey – Teraz wracajmy na sale.

Te dwie godziny minęły im dość szybko.
Około godziny drugiej w nocy wrócili do mieszkania Mimury.

- Co powiesz na wspólną kąpiel? – zapytał z uśmiechem szatyn.
- Hmm… Powiem, że to świetny pomysł – odparła dziewczyna i delikatnie musnęła jego wargi.

Po chwili oboje siedzieli w wannie pełnej piany i przyjemnej, gorącej wody. Delektowali się ciszą oraz swoim towarzystwem. Wspólna kąpiel zawsze ich relaksowała, zwłaszcza gdy kończyła się namiętnym seksem.
Już w wannie zaczęli obsypywać się pocałunkami. W końcu przenieśli się do sypialni. Po ich nagich ciałach nadal spływały gorące krople wody, co jeszcze bardziej potęgowało u nich uczucie podniecenia. Pieścili się nawzajem, a ich ciała zaczęły poruszać się wspólnym tempem.  Z ich ust wydobywały się ciche jęki rozkoszy, a oddechy stawały się coraz szybsze. Razem osiągnęli szczyt ekstazy…

>*<

Naoki i Natsumi jak zwykle zabalowali. Około godziny trzeciej nad ranem wrócili do jego mieszkania. Byli kompletnie pijani i już od progu zaczęli się zachłannie całować i pozbywać swoich ubrań. W samej bieliźnie wylądowali na łóżku, a po chwili byli już nadzy. Oddawali się intensywnym pieszczotom, a ich ciała poruszały się wspólnym tempem. Razem pokonywali kolejne szczeble rozkoszy, aż doszli na sam jej szczyt…

>*<

Arisu leniwie otworzyła swoje powieki. Pierwsze, co zrobiła, to spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę dwunastą. Na ten widok mimowolnie się uśmiechnęła. W końcu tylko w niedziele mogła się tak naprawdę wyspać.
Dziewczyna przeciągnęła się jak kotka, a w tym momencie do sypialni wszedł Toshi.

- Dobrze, że już się obudziłaś, bo właśnie zrobiłem śniadanie. Choć w sumie, to może już obiad – uśmiechnął się szatyn, podszedł do niej i pocałował ją w policzek.
- Jesteś wspaniały – zaśmiała się Livesey, zarzuciła mu ręce na szyję i namiętnie pocałowała.
- Wiem, wiem. Ja też Cię kocham – odparł żartobliwym tonem Mimura i poszedł do kuchni.

On jest dla mnie zdecydowanie za dobry. Chyba naprawdę mnie kocha.  Szkoda tylko, że bez wzajemności. Ehh… Jestem okropna.

Dziewczyna wstała z łóżka, założyła na siebie szlafrok i również poszła do kuchni.

>*<

Naoki jak zawsze obudził się z bólem głowy, co było oznaką kaca. Szatyn leniwie rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu Natsumi, ale po dziewczynie nie było ani śladu. Jednak nie zdziwiło go to. Panna Sakai zawsze wstawała wcześniej niż on i o dziwo nie miała kaca. Zazwyczaj też, wychodziła za nim on się obudził, bo twierdziła, że Kawahara strasznie marudzi, gdy ma kaca i w sumie miała rację.
Chłopak zwlekł się z łóżka i poszedł do kuchni, żeby się czegoś napić. Na szczęście na stole stała cała butelka wody, do której normalnie się przykleił. Gdy zaspokoił swoje pragnienie, to chciał się jeszcze położyć, ale niestety do jego mieszkania wpadł Hikaru.

Jedna odpowiedź to “02. Panna Przewrażliwiona i Pan Nachalny.”

  1. No no xd naprawdę, Naoki ma zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie o sobie… Czy on naprawdę myśli, że wszystkie kobiety na niego lecą?… ehh, on ma chyba kompleks więszkości… Arisu i Hoshi dobrze utarły mu nosa. ^^
    No i mocne te sceny… xd nie ma to jak mocny akcent. Ehh, ja mimo wszystko, wolę soboty… bo po niej jest jeszcze niedziela… xd
    Ja nie wiem, że Naoki tak lubi imprezować. I co to za Natsuke? No i czemu Hikaru tak wpada bez uprzedzenia? xd
    Jak zwykle, same pytania, zero odpowiedzi… ehh…

    Pozdrawiam ;*

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.