03. Bilety na koncert.

Dawno mnie tutaj nie było, ale tak czasem bywa… Na szczęście jestem wraz z nowym odcinkiem :)
Z dedykacją dla Harumi :*

Życzę wszystkim Wesołych Świąt! :*

****

 

Jednak wizyta przyjaciela nie wiele go interesowała. Można powiedzieć, że wręcz w bezczelny sposób zignorował bruneta. Naoki nie zwracając nawet na niego uwagi, z powrotem położył się na łóżku i naciągnął sobie kołdrę na głowę.

- Ja tutaj cały czas jestem! To nie jest sen! – Hikaru zakomunikował swoją obecność.
- Masz rację. To nie sen. To koszmar – wymamrotał z pod kołdry, Kawahara.
- Wypraszam sobie! Aż taki koszmarny nie jestem! – zaśmiał się brunet.
- Lepiej mów czego chcesz i spadaj…
- Zero szacunku do kumpla. No zero!
- Tak, tak, jasne… Nie marudź!
- Nie marudzę! Jednak mniejsza o to. Po prostu mam dwa bilety na koncert Dir en Grey! I pomyślałem, że wybierzemy się we dwóch. Może wyrwiemy jakieś fajne laski – uśmiechnął się cwaniacko Matushige.

Na te słowa, Naoki, wyjrzał z pod kołdry, spojrzał na swojego kumpla i zaczął się śmiać.

- No i z czego się śmiejesz? – oburzył się brunet.
- Bo, to co mówisz jest śmieszne – odparł Kawahara – Nie jestem pedałem, żeby iść z tobą na koncert. Jak już to mogą pójść z jakąś panną.
- Phi… Nie, to nie! Znajdę sobie jakąś laskę. Żegnam – powiedział oburzony Hikaru i opuścił mieszkanie szatyna.

Jasne, jasne… W sumie szkoda, że nie dał mi tych biletów. Na pewno znalazłaby się jakaś napalona fanka zespołu, która chciałaby się ze mną wybrać na koncert. Cóż… Mówi się trudno i śpi się dalej.

I w taki sposób minęła Naokiemu cała niedziela. Chłopak był takim leniem, że przespał praktycznie cały dzień.

>*<

Arisu cały dzień spędziła u Mimury. Do domu wróciła około godziny jedenastej wieczorem. Wzięła jedynie szybki prysznic i poszła spać.

>*<

I znów poniedziałek. Naoki nienawidził poniedziałków. Szczególnie, dlatego, że trzeba było iść do pracy. Po za tym bywało też tak, że nadal męczył go kac. Na szczęście dzisiaj było inaczej. Można nawet powiedzieć, że Kawahara jak nigdy wstał pełny energii. W świetnym humorze pojawił się w redakcji. Niestety od razu został poinformowany, że Rika chce go widzieć…

Matko! Czego ta kobieta znowu może ode mnie chcieć?

- Podobno chciałaś mnie widzieć – odparł szatyn i jak zwykle rozsiadł się wygodnie w fotelu, naprzeciwko rudowłosej kobiety.
- Tak… – wymamrotała z nad jakichś dokumentów Totsuka.
- A więc? – zapytał, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi, więc kontynuował – Czyżbyś znalazła kogoś na miejsce Eri?
- Co? – chyba dopiero teraz, pani redaktor naczelna, zdała sobie sprawę z jego obecności.
- Pytam czy znalazłaś już kogoś na miejsce Eri.
- Chyba żartujesz! Właśnie w tej sprawie cię wezwałam! Nie mam czasu na szukanie nowej dziennikarki. Mam tyle spraw na głowie, że nie mam pojęcia, za co się zabrać. Dlatego sam sobie kogoś poszukaj. I to jak najszybciej, kochaniutki. Acha, pamiętaj, że ten ktoś musi mieć odpowiednie referencje – Rika się uśmiechnęła i powróciła do swojej papierkowej roboty.
- Co?… – Naoki zrobił głupią minę i spojrzał na swoją szefową.
- To co słyszałeś. Lepiej już zacznij szukać.
- Ale…
- Już cię tu nie ma!
- Ta, jasne… – wymamrotał pod nosem Kawahara, opuścił gabinet Totsuki i usiadł przy swoim biurku.

Phi… I co?! Że niby sam mam kogoś znaleźć?! Też mi coś! Ja?! Ja też jestem bardzo zajęty… tzn. mógłbym być bardzo zajęty. Dobra. Napiszę jakieś ogłoszenie w internecie i po sprawie. Tak! Jestem genialny!

Naoki włączył swojego laptopa i od razu zamieścił krótkie ogłoszenie na kilku stronach internetowych.

>*<

Arisu wstała dzisiaj wyjątkowo późno. Jednak to i tak nie wpłynęło pozytywnie na jej samopoczucie. Dzisiaj był poniedziałek, a ona nienawidziła poniedziałków. Nie cieszył jej nawet fakt, że nie musiała iść do pracy do kawiarni i miała cały dzień dla siebie. Jednak postanowiła wykorzystać ten wolny dzień w sposób pożyteczny i przyjemny.
Usiadła przy biurku i włączyła swojego laptopa. Od razu zaczęła przeglądać jakieś nowe ogłoszenia o pracy. Miała nadzieję, że w końcu znajdzie coś dla siebie. Jednak z każdą kolejną ofertą traciła nadzieję…  Już miała wyłączyć laptopa, gdy trafiła na krótkie, ale interesujące ogłoszenie.

Hmm… Tak! W końcu jakieś światełko w tunelu. I to nie byle, jakie światełko. W końcu praca w gazecie muzycznej, to fajna sprawa. Muszą mnie przyjąć! Muszą!

Szatynka w ekspresowym tempie odpowiedziała na tą ofertę. Po czym w dobrym humorze postanowiła się przejść. Z uśmiechem na ustach wyszła z mieszkania.
Pochodziła trochę po różnych sklepach i zrobiła drobne zakupy. Na koniec wybrała się do kawiarni.
Livesey siedziała przy stoliku i przeglądała menu, gdy usłyszała nad sobą jakiś znajomy głos…

- Czy mogę już przyjąć zamówienie?

Szatynka od razu podniosła swój wzrok do góry i ujrzała rudowłosą dziewczynę, którą była hostessą w supermarkecie.

- Znów się spotykamy – zaśmiała się Hoshi.
- Jak widać, ten świat jest bardzo mały – uśmiechnęła się Arisu.
- No tak. W sumie miło cię znowu spotkać. Naoki, to znaczy ten dupek, który zrobił ci zdjęcie, powiedział mi jak pięknie go załatwiłaś. Normalnie gratulację!
- Heh… Po prostu dostał, to na co zasłużył.
- Zgadzam się z tobą.
- Mogę zadać pytanie?
- Tak, jasne.
- Ty jesteś jego przyjaciółką czy raczej wrogiem?
- Cóż… Z tego co słyszałaś, to jestem jego byłą przyjaciółką. Zresztą długo by opowiadać.
- No tak, rozumiem. W sumie, to nie moja sprawa.
- Ja bardzo chętnie bym z tobą porozmawiała. Wiesz, ja rzadko, kiedy mam okazję rozmawiać z normalnymi ludźmi. Jakoś tak się złożyło, że otaczają mnie sami idioci.
- Tak, wiem coś o tym – zaśmiała się Arisu.
- Cóż… Chyba się rozgadałam. Szefowa zaraz na mnie nawrzeszczy – odparła szeptem Maeda i ukradkiem spojrzała w stronę swojej pracodawczyni.
- Przepraszam. Jeszcze chwilę i znów wyrzucą cię z pracy przeze mnie.
- Może nie będzie tak źle. No, ale co zamawiasz?
- Kawę i może ciastko czekoladowe.
- Ok – uśmiechnęła się Hoshi i odeszła od stolika.
 
Natomiast Arisu pogrążyła się we własnych myślach, które krążył wokół nadziei na zdobycie nowej pracy. Dziewczyna tak się zamyśliła, że nawet nie zauważyła bruneta, który dosiadł się do niej. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że chłopak coś do niej mówił.

- Przepraszam, że przeszkadzam, ale pomyślałem sobie, że taka piękna dziewczyna jak ty nie powinna siedzieć sama – uśmiechnął się zawadiacko mężczyzna.
- Cóż… A skąd wiesz, że przyszłam tu sama? – zapytała z delikatnym uśmiechem Livesey, której o dziwo nie przeszkadzała jego pewność siebie.
- W sumie nie wiem, ale wychodzę z założenia, że zawsze warto zagadać do ładnej dziewczyny.
- A skąd wiesz, że ładne dziewczyny chcą z Tobą gadać?
- Wiesz, jakbyś nie chciała, to już dawno byś mnie spławiła – uśmiechnął się łobuzersko brunet.
- No tak… – odparła szatynka i mimowolnie się zarumieniła.
- Właśnie. Tak, w ogóle, to jestem Hikaru, a ty?
- Arisu.
- Ładna kobieta i ładne imię.
-  Hmm… A każdej dziewczynie prawisz takie komplementy?
- Nie każdej.
- Ciekawe… Wyglądasz na podrywacza – zaśmiała się szatynka.
- No dobra, masz rację – westchnął brunet – Ale jaki widzisz podryw nie wychodzi mi zbyt dobrze. Po za tym mam dwa bilety na Dir en Grey i nie mam z kim pójść…

W tym momencie do stolika podeszła, Hoshi, która na słowa Dir en Grey mało nie upuściła tacy. Na szczęście udało jej się położyć tacę na stolik…

- Diru?! Koncert Diru?! Tego Diru?! To znaczy Dir en Grey?! Tego Dir en Grey?!  – rudowłosa ledwo się powstrzymała, żeby nie krzyczeć.

Niestety nie zbyt jej się, to udało. Wszyscy obecni w kawiarni spojrzeli na nią jak na wariatkę. Natomiast Hikaru i Arisu ledwo powstrzymywali się, żeby nie wybuchnąć śmiechem.  Maeda zrobiła się cała czerwona i odeszła od stolika.

- Cóż.. Jak widzisz, bilety na koncert Dir en Grey, to dobry sposób na podryw – zaśmiała się szatynka.
- To akurat wiem – uśmiechnął się Matsushige.
- To dobrze.
- Hmm… To może dasz się zaprosić na ten koncert?
- Nie dzięki. Jakoś nie przepadam za tym zespołem, ale jak widzisz Hoshi tak, więc możesz ją zabrać.
- Ta kelnerka, to twoja koleżanka?
- Cóż… Można tak powiedzieć. Zresztą to nieważne. Jednak sądzę, że ona chętnie wybierze się na ich koncert, więc możesz ją zaprosić.
- To jest myśl – brunet poruszył zabawnie brwiami.
- Wiesz, nie przepadam za podrywaczami, ale ty jesteś uroczy – uśmiechnęła się  Arisu.
- A dziękuję.

W tym momencie do ich stolika znów podeszła rudowłosa kelnerka.

- Przepraszam, ale zapomniałam przyjąć od pana zamówienia, a więc co pan sobie życzy? – zapytała już opanowana Hoshi.
- Cóż… Nie żaden pan tylko Hikaru. Ty jesteś Hoshi tak? – uśmiechnął się brunet.
- No tak – odparła Maeda.
- A więc, Hoshi, czy dałabyś się zaprosić na koncert Dir en Grey?
- Tak! – niemal krzyknęła dziewczyna, ale po chwili się opanowała – To znaczy nie.
- Co?! – chłopak zrobił zdziwioną minę.
- Po prostu nie. Lubię ten zespół, ale nie mam zamiaru iść z zupełnie obcym kolesiem. Po za tym musisz być niezłym podrywaczem, skoro zapraszasz zupełnie obcą dziewczynę na koncert.
- Ale… – bruneta nie potrafił wydusić z siebie ani słowa.
- Po twojej reakcji, myślałam, że się zgodzisz – wtrąciła szatynka.
- To źle myślałaś – odparła rudowłosa, po czym zwróciła się do Hikaru – A więc, zamawiasz coś, czy nie?
- Nie – wymamrotał Matsushige.

Maeda nic już nie powiedziała i odeszła od stolika.

- Ehh… Ja już chyba pójdę, Miło było cię poznać. Cześć – odparł Hikaru, wstał od stolika i wyszedł.

Natomiast Arisu była trochę zdziwiona zachowaniem rudowłosej. Jednak w pewnym sensie ją rozumiała. Pewnie na jej miejscu też by się nie zgodziła. W końcu nie lubiła takich pewnych siebie podrywaczy, jakim bezwątpienia był Hikaru.
Gdy Livesey się nad tym zastanawiała, to do jej stolika znów podeszła Hoshi.

- Sorry za moje głupie zachowanie – odparła Maeda.
- Nie przesadzaj, po prostu widać, że bardzo lubisz Dir en Grey. Dlatego tym bardziej nie rozumiem, czemu nie zgodziłaś się pójść z tym chłopakiem na ich koncert.
- No bo, to zwykły podrywacz. Pewnie myśli, że wyrwie fajną laską na koncert Diru – zaśmiała się rudowłosa.
- Z tym się zgodzę – uśmiechnęła się szatynka.
- Wiesz, fajnie mi się z tobą rozmawia, ale muszę wracać do pracy.
- No tak.
- Ale wiesz, może spotkałybyśmy się kiedyś, żeby poplotkować. Rzadko kiedy spotykam ludzi, z którymi mi się tak dobrze rozmawia.
- Jasne. W sumie ja też zbyt wielu znajomych nie mam, ale nic dziwnego. Mieszkam tutaj dopiero pół roku.
- To masz tutaj mu numer i zadzwoń jak będziesz miała chwile czasu – uśmiechnęła się Hoshi, zapisała swój numer telefonu na małej karteczce i wróciła do pracy.

>*<

Naoki siedział w domu i jak zwykle odpoczywał po jakże ciężkim dniu w pracy. W końcu postanowił przezwyciężyć swoje lenistwo i usiadł przy biurku. Włączył laptopa i od razu sprawdził czy aby ktoś nie odpowiedział na jego ogłoszenie.

No proszę. Ja to jednak mam szczęście. Od razu znalazł się ktoś chętny do tej pracy. Hmm… Ale nie chcę mi się z tą dziewczyną spotykać… Na szczęście mam kolejny pomysł!  Podam wszystkie namiary na gazetę. W końcu to Rika jest szefową, a więc niech to ona przeprowadzi rozmowę kwalifikacyjną.

Szatyn ledwo zdążył wyłączyć laptopa, a w jego mieszkaniu pojawił się brunet, który nie był w najlepszym humorze.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.